„Nie ma darmowych obiadów”, czyli rzecz o asystach grawitacyjnych.

Tym razem, na warsztat wezmę zagadnienie nieco bardziej techniczne, dotyczące bezpośrednio lotu sondy w przestrzeni kosmicznej. Jako że nie jestem z wykształcenia fizykiem a na astronomii znam się zupełnie w stopniu amatorskim, nie będę stosować tu żadnych wzorów, które mogły by zaniepokoić czytelnika a nawet spowodować jego paniczną ucieczkę z tej strony. Reklamy